poniedziałek, 28 lutego 2011

Why is Monday so far away from Friday, and Friday so bloody close to Monday?


Ach, jak ja lubię tą piosenkę.Ogólnie Grease. Jedyny chyba musical, który lubię :)

Poniedziałek mija, jutro wtorek, który dość ciekawie, bo nietypowo, się zapowiada. Co sądzę o Oscarach? Hm... Same wybory mi się podobają nawet, suknie były mocno średnie, w tamtym roku bardziej mi się podobały. Ale samych Oscarów nie oglądałam. Czemu? Zmęczona byłam i właściwie doszłam do wniosku, że nie mam ochoty oglądać ich. Byłam bardzo ciekawa wyników, ale już mnie tak sama ceremonia nie interesowała jak kiedyś. Jakiś czas temu filmy były moim całym światem, dziś są dużą częścią, ale w ich miejsce wszedł ktoś inny, ktoś ważny i wcale mi to nie przeszkadza ;)
Jutro ciekawy mecz mnie czeka. Albo nieciekawy. Manchester United - Chelsea. Chociaż powinnam to na odwrót w sumie napisać, bo gramy na wyjeździe. Mecz albo będzie mega nudny, że będę prawie spała, albo taki, że będą chcieli się pozabijać. A i pierwszy raz zobaczę Torresa w niebieskiej koszulce. Czuję, że to będzie dziwny widok, ale po za szumem medialnym to nie wiem, czy Torres coś w niesie do Chelsea, zwłaszcza z obecną kondycją.
Okej, to póki co się żegnam, dziękuję Kasi, bo jak ona postuje, to ja postuje na blogu. Miłego dnia i oby do piątku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy szczery komentarz. Odwdzięczam się zawsze. Nawet tym, co piszą zawsze każdemu to samo...