czwartek, 17 marca 2011


Hold on, hold on, my brother. My sister, hold on tight.

O tak kojący głos Cohena to to, co teraz potrzebuję. Dzieje się w moim życiu rodzinnym dużo, trochę to we mnie uderzyło i dość ciężko sobie z tym radzę. Nie napiszę co się dzieje, bo nie chcę. To wszystko brzmi poważnie. Mam nadzieję, że tylko brzmi.
Jak sobie radzę z resztą? Szkoła w tym momencie mi wisi i powiewa, dlatego wiem, że potrzebuję weekendu dla odpoczynku od tego. Bo oceny i tak mam gorsze i tak. Następny tydzień szykuje się ciężki, więc póki co żyję myślą o piątku po 15.10.
Nie mam humoru i weny, nie chcę Was negatywizmem zarażać, więc już zmykam. Miłego weekendu!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy szczery komentarz. Odwdzięczam się zawsze. Nawet tym, co piszą zawsze każdemu to samo...