czwartek, 7 lipca 2011


Imagine me and you, I do
I think about you day and night, it's only right

(...)
So happy together


Hej. Co u mnie? Nie podoba mi się kilka aspektów, ale to nic, tak to jestem szczęśliwa, oprócz jednego, wielkiego aspektu, który bardzo mnie smuci. Kasia, mam nadzieję, że mogę liczyć na Twoje wsparcie.
 
Jako że nie chcę o tym gadać, to postanowiłam napisać o kilku filmach, którym dałam wysoką ocenę na moim koncie na FW. 

WALL·E

Co się stanie, jeżeli ludzie opuszczą kiedyś Ziemię i pozostanie na niej jedynie mały robot? WALL.E (Wysypiskowy Automat Likwidująco Lewarujący. E-klasa) przez siedemset lat w samotności oczyszcza Ziemię z odpadów pozostawionych przez ludzi. Pewnego dnia na planetę przybywa EVE – nowoczesna, przepiękna, myśląca maszyna. Tego dnia życie WALL.E’ego zupełnie się zmienia i nabiera nowego sensu. Jego podróż przez galaktykę, przyjaźń z EVE, zabawne przygody oraz nowi, niekiedy niezwykli przyjaciele stali się tematem najnowszej komedii Studia Pixar.

 

 Bardzo lubię ten film, byłam nawet na nim w kinie. Rozśmieszał mimo tego, że przed dużą część filmu nie jest nic mówione. 

 

Przygoda na Antarktydzie(Eight Below)

Film oparty na faktach.
Jest koniec pory letniej na Antarktydzie, aura jest niepewna, mimo tego przewodnik (Paul Walker) wyrusza na wyprawę wraz z naukowcem (Brucem Greenwoodem). Celem wyprawy jest odnalezienie meteorytu. Towarzyszy im nieząstapiony psi zaprzęg. Z powodu ciągle pogarszającej się pogody ekspedycja zostaje zmuszona do skrócenia poszukiwań i ucieczki ze stacji polarnej. W samolocie ewakuacyjnym brakuje jednak miejsca dla psów, które zostawione na pastwę losu muszą same spróbowac przeżyć w mroźnych klimatach Antarktydy...

 

Film niebezpieczny dla osób kochających psy. Naprawdę. Główną rolę gra boski Paul Walker (cóż, jednak wygląd nie był u niego adekwatny do zdolności aktorskich, ale zawsze jest na co popatrzeć ;) ). Praktycznie jego najlepszy film obok serii Szybkich i Wściekłych.

 

Skazani na Shawshank (The Shawshank Redemption)

Bankier z Nowej Anglii Andy Dufresne (Tim Robbins) został oskarżony o zabójstwo żony oraz jej kochanka i skazany na bezterminowy pobyt w ciężkim więzieniu Shawshank. Tylko dzięki pomocy czarnoskórego współwięźnia, Ellisa Boyda "Reda" Reddinga (Morgan Freeman) udaje mu się przeżyć w tym wyjątkowo ponurym miejscu. To od tego kryminalisty Andy uczy się też, że w brutalnym świecie więziennej przemocy do końca nie wolno tracić nadziei, bo tylko ona pozwala przetrwać. 

 

 

Jeden z klasyków, jakie każdy powinien obejrzeć. W rolach głównych: Tim Robbins i Morgan Freeman. Baaardzo polecam. Bardzo podobał mi się też sposób reżyserii Franka Darabont'a, reżysera m.in. Zielonej mili oraz Mgły

 

Czarny łabędź ( Black Swan )

Nina (Natalie Portman) jest baleriną w jednym z najlepszych zepołów baletowych w Nowym Jorku. Panuje tam zimne wyrachowanie. Baletnice zrobią wszystko, by zepchnąć w dół dziewczynę, która tylko stanie o stopień wyżej niż one. Zbliża się kres kariery Beth i rozpoczyna się polowanie na jej miejsce w "Jeziorze Łabędzim". Główną rolą jest postać Odett, królowej łabędzi. Rola ta jest trudna, bo balerina będzie musiała grać zarówno słodkiego "Białego Łabędzia", jak i mrocznego "Czarnego Łabędzia". Oczywiście Nina pretenduje do roli tego pierwszego, ale czy będzie umiała pokazać pazurki i zostać "Czarnym Łabędziem"? Czas płynie, a Nina desperacko próbuje odnaleźć swoją ciemną stronę. Wtedy zauważa w zespole dziewczynę wyglądającą jak ona. Za każdym razem, kiedy próbuje do niej podejść, dziewczyna odwraca się. W końcu spotyka ją po próbie. Ma na imię Lilly (Mila Kunis) i wygląda jak Nina. Nie jest jednak jej wierną kopią.

 Ten film mi się bardzo spodobał, jest w stylu, że po wyjściu z kina ( lub wyłączenia DVD w kinie domowym lub na komputerze) człowiek siedzi i za bardzo nie wie, co myśleć. Naprawdę. Na tym filmie byłam w kinie z koleżanką. Zaraz po pojawieniu się napisów i szykowaniu do wyjścia z sali kinowej, miałyśmy takie wrażenie, że wszyscy, ale to wszyscy, się na nas patrzą! Oscar dla Natalie zasłużony, odwaliła kawał wielkiej roboty, nawet jeśli to nie ona tańczyła aż tak dużo scen, jak myślano. I po tym filmie baaardzo polubiłam Milę Kunis ^^.

No dobrze, na dziś myślę starczy. Życzcie mi powodzenia z lipcem i początkiem sierpnia. Wiem, nie wiecie o co chodzi, ale życzyć możecie. Miłego dalszego leniuchowania ;)


3 komentarze:

  1. Piszę ten komentarz chyba po raz 3 xD
    w końcu piszesz o filmach - Ty jesteś odpowiednią osobą do tego :D a na to wyszło,że wiecej oglądam niż czytam :( xD
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. oo Czarny Łabędź kocham ten fil :P!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam tylko Czarny Łabędź i bardzo mi się spodobał, zapewne dlatego, że uwielbiam baletnice.

    Na moim blogu pojawiły się zdjęcia ostatniej bohaterki przed przerwą wakacyjną. Serdecznie zapraszam do oceny. Dodałam do obserwowanych i liczę na rewanż.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy szczery komentarz. Odwdzięczam się zawsze. Nawet tym, co piszą zawsze każdemu to samo...