sobota, 20 sierpnia 2011

Ostatnia nocka.


Nie wiem czy wierzę jej czy nie wierzę ,
wierzę jej czy nie wierzę.


Nie cierpię tego typa, ale ta piosenka. Nie wiem, ma coś w sobie. Muszę przyznać, że cenię sobie spokój jaki udało mi się po wydarzeniach z ostatnich miesięcy wokół siebie zbudować. Ale ciąża mojej ex-przyjaciółki ( btw. rówieśniczki ) troszeczkę mnie dotknęła. Niby człowiek słyszy o takich rzeczach, ale to jednak jest inaczej, jak to ktoś tak bliski. Dziwne... ciężko uwierzyć. Ciągle mam nadzieję, że to nieprawda.
No nic, życie toczy się dalej. Kupno kilku książek kosztowało mnie 200 zł, z czego wielu i tak nie kupiłam i i tak staram się zmniejszyć używalność książek, a i tak kupa kasy bezsensownie idzie na edukację. "Edukacja do 18. roku życia jest darmowa, darmowa". Phi!
Ogólnie mam nadzieję jeszcze na jakieś słońce, bo w ogóle nie jestem opalona, a uwielbiałam zawsze to. Wiem, że tak naprawdę nie było kiedy w te wakacje, ale i tak chciałabym być już taka mrrr...
W poniedziałek widzę się z przyjacielem, z którym tak się już miałam widzieć i widzieć i tak to przesuwałam. Trochę dlatego, że byłam zła na niego. Powiem mu dlaczego i zobaczymy, co znów wymyśli na swoją obronę.
To tyle, tak chciałam się odezwać ;)
zdjęcia - weheartit.com

7 komentarzy:

  1. kac Vegas, dobre :D
    A co do książek, z roku na rok coraz więcej kosztują ;<

    OdpowiedzUsuń
  2. Piosenka jest nawet, nawet, chociaż osobiście nie przepadam za jej wykonawcą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, wiem, ale mimo wszystko jest żal i trzeba ponarzekać ;) było blisko ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy szczery komentarz. Odwdzięczam się zawsze. Nawet tym, co piszą zawsze każdemu to samo...